poniedziałek, 8 grudnia 2014

Harry cz1.

-Tak ,tak napewno przyjadę -zachichotałam sztucznie, popierając głowę.
-To cudownie, liczę na ciebie słońce. -W jego głosie można było wyczuć ekscytacje.
-Dobra Michael muszę kończyć -cmoknęłam w słuchawkę i położyłam głowę na biurku.Może tak od początku, mam na imię [T.I] .Mam 25 lat, jestem prezesem jednej z największych firm w Londynie i właśnie potwierdziłam mojemu przyrodniemu bratu, że przybędę na jego wesele.Najgorsze jest to, że będzie tam też mój były narzeczony, który zostawił mnie w dzień mojego ślubu. To będzie najgorszy tydzień' w moim życiu, ale nie mogłam się nie zgodzić Michel i Rose znienawidziliby mnie. Przeraża mnie jeszcze fakt, iż będzie tam ciotka Beth,która cały czas wypomina mi ten feralny dzień i obwinia mnie o nasze rozstanie.Po chwili usłyszałam pukanie w drzwi, automatycznie wyprostowałam się i przyjęłam profesjonalną pozycję. Odpowiedziałam głośne "Proszę " i po chwili w pomieszczeniu znalazł się ochroniarz.
-Potrzebujesz czegoś? -zapytałam przeglądając papiery.
-Owszem, są jakieś tam problemy z zarządem.-odpowiedział uśmiechając się szeroko i tym samym ukazując dołeczki w swoich policzkach.
-Harry proszę załatw to sam, nie odbijaj mnie juz dzisiaj. -Odpowiedziałam łamiący głosem.
-Co jest? -Zapytał młody i przystojny szef ochrony w moim biurowcu.
-Potwierdziłam ,iż pojawie się na ślubie mojego brata, tym samym skazałam się na spotkanie z wredną ciotką,irytującą macochą oraz pewnym mało ważnym człowiekiem. Jakby wszystkiego było mało, popsuło mi się auto, a jutro muszę wyjechać.-odpowiedziałam czując ulgę.
-Dlaczego tak wcześnie? -Zapytał, no w sumie jutro dopiero środa, ale prosili mnie żebym była wcześniej i pomogła w przygotowaniach.
-Dawno się nie widzieliśmy i prosili mnie o pomoc -odpowiedziałam szczerze.
-Mogę cię zawieźć -zaproponował.
-Jesteś cudowny, ale nie wiem czy jesteś świadomy na co się piszesz -odpowiedziałam. Harry jest słodki, ale jest gejem, przynajmniej tak mówią sekretarki .
-A Taylor nie będzie miał nic przeciwko? -Zapytałam.
-Jakoś nam nie wyszło -odpowiedział na luzie, ale w jego oczach można było dojrzeć smutek.
-Więc jakbyś mógł to tak przed 10 bądź po mnie -uśmiechnęłam się podając mu karteczkę z adresem. Reszta dnia minęła mi dość szybko.Wychodząc z pracy, podałam klucze od gabinetu mojej sekretarce i przyjaciółce Kim.Wsiadając do uprzednio zamówionej taksówki, pisałam adres kierowcy i już po 15 minutach byłam w moim niezbyt dużym domu. Wchodząc do budynku pozbyłam się niewygodnych szpilek oraz szybko wybrałam się w stronę łazienki .Wzięłam długą i odprężającą kąpiel. Rozwiązując się chwilą ,w której w mojej głowie panowała totalna pusta .Po kilkunastu minutach wyszłam z wanny, a następnie ubrana w dużą czarną koszulkę i krótkie szare spodenki dopakowałam najpotrzebniejsze rzeczy i położyłam się.Już po kilku minutach odpłynęłam w krainę morfeusza...
*****************************************
Hej postanowiłam wrócić do pisania imaginow, jak się podoba?